Klasyczna automatyzacja opierała się na przewidywalności: za błąd maszyny odpowiadał producent albo serwisant. W 2026 roku, gdy roboty humanoidalne korzystają z autonomicznych modeli uczenia maszynowego, ustalenie winnego szkody nie jest już takie proste. Każdy incydent wymaga teraz oceny, czy zawiódł projektant, dostawca danych treningowych, czy może brak realnego nadzoru ludzkiego.
Zasada ryzyka nie dla każdego
Często słyszy się, że firma korzystająca z robotów odpowiada za szkody „zawsze” na podstawie art. 435 Kodeksu cywilnego (prowadzący na własny rachunek przedsiębiorstwo lub zakład wprawiany w ruch za pomocą sił przyrody – pary, gazu, elektryczności, paliw płynnych – ponosi odpowiedzialność za szkodę na osobie lub mieniu).
To ryzykowne uproszczenie, bo polskie prawo w tym przypadku wymaga, aby przedsiębiorstwo było wprawiane w ruch za pomocą sił przyrody jako całość.
O ile wielka fabryka samochodów może podpaść pod ten przepis, o tyle mniejszy zakład czy placówka medyczna używająca humanoidów już niekoniecznie. W takich przypadkach trzeba szukać innych podstaw prawnych, co zmienia sposób budowania strategii obrony przed roszczeniami.
Oprogramowanie to też produkt
Kluczową zmianą w 2026 roku jest ostateczne uznanie, że oprogramowanie, w tym modele LLM i systemy AI, to wprost produkt w rozumieniu przepisów o odpowiedzialności producenta.
Jeśli robot humanoidalny potrąci pracownika z powodu błędu algorytmu, producent nie może już tłumaczyć się „niematerialnym” charakterem wady.
Odpowiada on na zasadzie ryzyka, jeśli maszyna nie zapewniała bezpieczeństwa, jakiego można oczekiwać w chwili wprowadzenia jej do obrotu.
Co ważne, w przypadku błędu użytkownika i wady produktu, producent oraz użytkownik odpowiadają wobec poszkodowanego solidarnie.
Podmiot stosujący i walka z błędami
Zgodnie z unijnym AI Act, rola firmy kupującej robota to rola „podmiotu stosującego” (deployer). Spoczywa na nim obowiązek zapewnienia skutecznego nadzoru ludzkiego, który ma zapobiegać tzw. błędowi automatyzacji.
Chodzi o sytuację, w której człowiek bezkrytycznie ufa decyzjom AI, nawet gdy widzi nienaturalne zachowanie robota. Dostawca musi zaprojektować system tak, aby operator miał techniczną możliwość przerwania pracy w dowolnym momencie. Jeśli firma nie przeszkoli pracowników z procedur „stop”, ryzykuje utratę odszkodowania z polisy ubezpieczeniowej.
Pułapki w umowach B2B
W relacjach między przedsiębiorcami panuje duża swoboda w ograniczaniu rękojmi. Można ją nawet całkowicie wyłączyć, co niektórzy robią nader chętnie. Istnieje jednak pewna granica: art. 449(9) Kodeksu cywilnego zakazuje ograniczania odpowiedzialności za produkt niebezpieczny.
Tego zapisu nie da się pominąć umownie, więc producent zawsze poniesie konsekwencje, jeśli wypuści na rynek wadliwego humanoida. Nad rynkiem czuwać będzie lada moment nowa Komisja Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji, która będzie surowo karać za próby ukrywania incydentów .
Podsumowanie i kruczek prawny
Odpowiedzialność za roboty humanoidalne jest rozproszona, ale system prawny w 2026 roku coraz mocniej chroni poszkodowanych. Nie dajcie się zwieść marketingowym obietnicom, że każda aktualizacja „resetuje” termin przedawnienia roszczeń. Moja rada: pilnujcie dokumentacji istotnych modyfikacji robota.
Kruczek prawny: jeśli dokonacie zmian, które wpływają na profil ryzyka maszyny lub dodają jej nowe funkcje, stajecie się nowym producentem w świetle prawa. Dopiero taka zmiana pozwala na nowo liczyć terminy przedawnienia roszczeń z tytułu wad produktu, co może być ratunkiem przy sporach o seryjne usterki.
FAQ – Najczęściej zadawane pytania
- Czy każda firma używająca robotów odpowiada na zasadzie ryzyka?
Nie, tylko taka, której profil działalności pozwala uznać ją za przedsiębiorstwo wprawiane w ruch siłami przyrody. - Czy programista robota może zostać pozwany osobiście przez poszkodowanego?
Z zasady nie, AI Act nakłada obowiązki na dostawców jako podmioty gospodarcze, a nie na poszczególnych pracowników. - Co jeśli robot humanoidalny zniszczy towar w zakładzie profesjonalnym?
Mimo że art. 449(2) KC ogranicza ochronę do mienia osobistego, orzecznictwo dopuszcza roszczenia za szkody w mieniu profesjonalnym wynikające z wad produktu. - Czy „halucynacje” AI zwalniają producenta z odpowiedzialności za błąd robota?
Nie, cechy te są uznawane za ryzyko autonomii, które producent powinien przewidzieć i ograniczyć na etapie projektu. - Czy zwykła aktualizacja oprogramowania wydłuża czas na reklamację robota?
Nie, terminy biegną od wydania rzeczy; tylko istotna modyfikacja tworząca „nowy produkt” otwiera bieg terminów na nowo.






